Kobiety znikają z ulicy, potem są "leczone" pałką
Czeczenka z kwiatami w stolicy kraju, Groznym, fot. PAP
PAP
Co piąty ślub w Czeczenii zaczyna się od porwania panny młodej na ulicy, a potem wiele z tych kobiet, załamanych psychicznie, trafia na leczenie do specjalnego Ośrodka Islamskiej Medycyny w Groznym, gdzie wyganiają z nich duchy. Służą do tego wersety Koranu i pałka – pisze portal inopressa.ru, powołując się na publikację dziennika "The Independent".
Brytyjski dziennik opisuje okoliczności, w jakich kobiety trafiają do ośrodka w Groznym. Na początku pan młody i jego wspólnicy porywają na ulicy dziewczynę, która zostaje zmuszona do zawarcia związku małżeńskiego. Honor rodziny, zgodnie z tradycją, zostaje wtedy obroniony.
Żona porywacza nie spełnia jednak oczekiwań matki pana młodego, która odgrywa ogromną rolę w czeczeńskiej rodzinie.
- Chciałaby widzieć w domu miłą, cichą, pracowitą kobietę, a żona jej syna budzi się w ponurym nastroju, histerycznie szlochając – wyjaśnia Lipchan Bazajewa z organizacji "Kobieca godność". W wielu czeczeńskich rodzinach takie zachowanie jest postrzegane jako sygnał opętania przez złe duchy.
Wtedy dziewczyna zostaje zaprowadzona do Ośrodka Islamskiej Medycyny, do mułły Mairbeka Jusupowa. Placówka ta znajduje się w stolicy Czeczenii, Groznym. Jest położona na przeciwko ogromnego meczetu. Wchodzi w skład wielkiego kompleksu budynków, który stworzył prezydent Czeczenii Ramzan Kadyrow. Zajmuje się ona "leczeniem" porwanych i zmuszonych do ślubu kobiet.
Korespondentka brytyjskiego dziennika była obecna przy "leczeniu" jednej z kobiet. - Młoda dziewczyna leżała z zawiązanymi oczami, a "lekarz" czytał jej do ucha wersety Koranu i bił pałką - pisze. - Ona nie czuje bólu. My bijemy dżina, który w niej siedzi, a nie pacjentkę – wyjaśnia odpowiedzialny za "leczenie" mułła Mairbek Jusupow.
Jusupow przekonuje, że "dżin", który zalęgł się w dziewczynie nie jest muzułmaninem, ale Rosjaninem o imieniu Andriej. Ma on 340 lat, pokochał pacjentkę, lecz z zazdrości zmusił ją do porzucenia męża.
Krewna "chorej" wyjaśnia, że dziewczyna została porwana, kiedy miała 16 lat i w ciągu 5 lat zdążyła już się rozwieść dwa razy. Do Jusupowa przyszła się leczyć już po raz siódmy.
(PG)